Ehh, to jest najwspanialszy dzień w moim życiu... ;)
Dzisiaj rano, oczywiście wysprzątać musiałam mieszkanie, bo właśnie dziś miałam jechać po szczeniaczka. Powinnam jechać o godz. 17.00, jednak rodzicę zwolnili się z pracy, więc ostatecznie, godz. 13.00 wyjazd.
Podróż nie była długa, albowiem 1,5 godzina, jednak byłam naprawdę szczęśliwa i podekscytowana. Gdy dotarliścy na miejsce, ujrzałam szczeniaczka po raz 2. Od razu zaczął mnie oblizywać i kładł się na brzuszek, a ja go "tarmosiłam". Właścicielka dostarczyła mi niezbędnych informacji dotyczących żywienia, kąpieli i spacerków. Będę uczyć pieska chodzić na smyczy, już jutro. A z kąpielą wstrzymam się prawdopobodnie jeszcze z pół miesiąca. Piesek, a raczej Choco, bo tak się wabi, urodzony został 1 czerwca, na Dzień Dziecka :) Był odrobaczony ( 3 razy ) oraz zaszczepiony, za miesiąc mamy jeszcze jedno szczepienie. Podczas podróży trzymałam Choco na kolanach, a on siedział dodatkowo na kocyku. Był spokojny, choć ciekawski. Cały czas grzecznie leżał, czasem "wstawał" by nie powąchać i polizać. Dobrze zniósł podróż, to nie była jego pierwsza zresztą ( inne odbyły się w dniu wizyt u weterynarza ). Gdy weszłam do mieszkania Choco od razu wszystko obwąchał dokładnie, był troszkę przestraszony, ale dał sobie radę. Legowisko mu się bardzo spodobało, zabrał wszystkie zabawki do niego, i teraz sobie podgryza. Jest taki malutki, że nie widać go pod nogami, to niebezpieczne! Już podałam mu o 16 dawkę karmy Royala, lekko rozmoczoną. Zrobiłam mu kilka fotek, które zaraz wam pokaże. Oczywiście nie obyło się bez przykrych niespodzianek typu: 3 razy siku na panele i raz kupka ;]. Narazie daję mu gazety, i uczę korzystać. Byłam na polu, narazie bez smyczy, ale tylko obwąchał kilka krzaczków. A potem niestety zaczęło podać, nie wychodził jeszcze na deszcz, więc wzięłam go z powrotem. Wszystko podryza jak to szczeniaczek. Ale jest pieszczochem i to widać :) A teraz słodko śpi, za godzinę muszę podać mu jeszcze dawkę karmy. Dostęp do wody ma zapewniony. Książeczkę posiadam, właścicielka powiedziała że żadnych wad nie ma ( typu wada: zgryzu, problem z tchawicą itd...) , i całe szczęście. Uszka już mu stanęły. W najbliższym czasie udam się do weta sprawdzić czy wszystko w porządku i zapytać o kilka innych informacji. Nie wiem jak przeżyję to noc ( mówię tutaj o Choco, ale też i o sobie). Mam wielką nadzieję, że nie będzie problemów. Poszło następne siku na panele. Fotek dziś nie zdąrze, ale będą jutro. Branoc ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz